poniedziałek, 10 lutego 2014

Dodać faceta do koszyka, czyli nowa forma shoppingu


Niedźwiadki, kociaki, tygryski. Bardziej kudłate, mniej kudłate, gładziutkie jak „pupcia niemowlaczka”. Do wyboru – do koloru. Możesz wybierać, przebierać, oceniać. Jak w sklepie zoologicznym, w którym setki zwierząt, wyeksponowanych w ciasnych klatkach czy akwariach, czeka, aż sprzedawca dobije targu i spienięży pupila. Towar jest towarem. Ważne, aby był dochodowy. Transakcja powinna być k o r z y s t n a. W ofercie portalu ZaadoptujFaceta.pl towarem są mężczyźni-przedmioty do przytulania. Na stronie znajdziesz promocje na Miśki-duże miękkie przytulanki, oferty specjalne na wąsatych (przy zakupie których otrzymasz brodacza w prezencie), a także kolekcję geekowców do przetestowania. Uprzedmiotowienie w najczystszej swej postaci... Czy aby na pewno? Męski towar nie jest niczym rzadkim. Męskie ciało jest równie wizualnie dostępne jak kobiece (Patrz: np. David Beckham dla sieci H&M

Fachowcy w dziedzinie strategii sprzedażowych niejednokrotnie odwołują się do powszechnie obowiązującego w świecie handlu schematu budowania prezentacji produktu, tj. triady sprzedażowej. Cecha-Zaleta-Korzyść. Te trzy elementy tworzą fundament i esencję udanej transakcji handlowej. Triada, choć z samej swej nazwy jest trzyskładnikowa, nie wartościuje wszystkich trzech składników w sposób jednakowy. Ważne są wszystkie, jednak najważniejszy w tym przypadku jest element ostatni. Język korzyści jest tym, który w rezultacie decyduje o sukcesie i ostatecznym pozytywnym zamknięciu procesu sprzedażowego. Dlaczego tak właśnie jest? A to dlatego, że k o r z y ś ć jest tym, co najbardziej pożądane. Cecha jest zaledwie charakterystyką-czystym, schematycznym opisem. Zaleta decyduje o tym, czy produkt jest atrakcyjny. Korzyść, z kolei, buduje łącznik pomiędzy produktem a konsumentem. Owa „więź” jest tym, co produkt nam daje. Powracając do niedźwiadków, kociaków, tygrysków i strategii sprzedażowych. Co, w takim razie, jest ich wspólnym mianownikiem? Odpowiedź: Korzyść. Jednak, czy towar towarowi jest równy?

Kobieta jest towarem medialnym, komercyjnym, upublicznionym, wręcz powszechnym. Uprzedmiotowienie kobiet zdaje się być faktem, o którym się nieustannie słyszy, mówi-po prostu wie. I kropka. O mężczyznach tyle się nie słyszy i nie mówi. Hasło: „Uprzedmiotowienie Mężczyzn”, podobnie jak sama nazwa portalu, zdaje się być wewnętrznie sprzeczne. To, co nacechowane uprzedmiotowieniem zdecydowanie częściej i szybciej kojarzone jest z tym, co kobiece. Jednak, podobnie jak w przypadku towaru, czy uprzedmiotowienie jest uprzedmiotowieniu równe? Czy możliwe jest stosowanie tych samych narzędzi i schematów do analizy przedstawień ciał kobiecych i męskich? R. W. Connell wskazuje na fakt, że męskości przekłada się na relacje władzy. Pytanie: Czy w przypadku ZaadoptujFaceta.pl zależności jest odwrócona? Czy możemy mówić o seksizmie lub mizoandrii? I czy mężczyźni faktycznie zostają w tym przypadku uprzedmiotowieni? Wielu mężczyzn traktuje „bycie towarem” jako wyróżnienie. Popularność na portalu świadczy o ich atrakcyjności. Gdzie, w związku z tym, jest w tym wszystkim władza? Czy mają ją kobiety? Moim zdaniem: Nie.

Jednostkowa próba przedstawienia mężczyzn przedmiotowo nie odbiera im jednak „wartości”. Popularność raczej jej dodaje. Medialność w męskim wydaniu jest raczej newsem-tematem, o którym się mówi i słucha z zaciekawieniem. Wyjątkiem, który potwierdza regułę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz