Mimo, iż powstało już stosunkowo
wiele bardzo dobrych filmów gdzie bohaterami była para homoseksualna to jednak
były to filmy, których jednym z głównych celi było przedstawienie właśnie
takiego wątku, zwrócenie uwagi publiczności na problemy związane z byciem w
związku homoseksualnym. Przykładem może być film „Filadelfia”, „Tajemnica
Brokeback Mountain” czy serial „Anioły w Ameryce”. Nie ujmując
niczego tym pozycjom, gdyż są genialne chciałabym zwrócić uwagę na seriale
bardziej „przyziemne” w których związki homoseksualne czy osoby z takimi
preferencjami seksualnymi odegrały małą rolę lub są nawet niewidoczne. Ta
niewidoczność wydaje mi się bardzo ciekawa i na nią właśnie chciałam zwrócić
uwagę. Wbrew pozorom uważam, że tego typu obraz w powszechnie dostępnych
dziełach kultury jest bardzo ważny i może w moim odczuciu przynieść bardzo
dobre skutki. Mianowicie chodzi o to by pokazać pary homoseksualne jako
zwyczajną[1]
część społeczeństwa.
Pierwszy przykład[2]
to serial pod tytułem „Kyle XY”[3]
z pogranicza since fiction i dramatu obyczajowego. Głównym bohaterem jest młody
chłopak o nadprzyrodzonych zdolnościach, którego adoptuje amerykańska rodzina.
Jego przyrodni brat ma dziewczynę Andy, a rodzicami tej dziewczyny są mamy.
Mamy Andy nigdy nie pojawiają się w serialu, sama Andy mówi tylko o nich w
zakresie obyczajowych problemów, takich jak: „Muszę zapytać mam czy mogę
pojechać na wycieczkę”, „moje mamy wyjeżdżają w podróż, może przyjdziesz
do mnie”, etc. Na późniejszym etapie serialu okazuje się, że Andy jest
chora na raka. Wszelkie kolejne wzmianki o jej mamach są typowym obrazem
martwiących się o swoje chore dziecko rodziców.
Serial „Przyjaciele”[4]
powstawał w latach 1994-2004, był emitowany w ponad 100 krajach, zdobył m.in. 7
nagród Emmy i 1 Złoty Glob. Jego fabuła opowiada o losach 6 najlepszych
przyjaciół. Ostatni odcinek w Stanach Zjednoczonych zgromadził przed
telewizorami 51,1 mln widzów, co ewidentnie świadczy o jego ogromnej
popularności. Już na początku serialu dowiadujemy się, że jeden z głównych
bohaterów Ross rozwodzi się ze swoją żoną Carol gdyż ta oświadcza, że jest
lesbijką i zakochała się w kobiecie o imieniu Susan. Co prawda cała sytuacja
jest tutaj pokazana w sposób komiczny, nierzadko przyjaciele stroją sobie żarty
z Rossa, że ten przez 10 lat nie zauważył iż jego żona jest lesbijką. Jednak w
późniejszym etapie, kiedy Carol rodzi synka Bena, którego ojcem jest Ross i
oświadcza, że zamierza go wychować razem z Susan wszystko jest zaprezentowane w
naturalny, pozytywny sposób. Przez 10 sezonów serialu Susan i Carol
sporadycznie pojawiają się na ekranie jako szczęśliwe mamy wychowujące Bena,
Ross również ma swój udział w wychowywaniu synka, choć ten na co dzień mieszka
ze swoimi mamami. Relacje lesbijek i Rossa są pozytywne, nie ukrywa on jednak
swoich nieprzychylnych uczuć do Susan, jako do kobiety która odebrała mu żonę.
Jest jednak odcinek w którym Susan i Carol postanawiają się pobrać. Tytuł tego odcinka to "The one with the Lesbian Wedding". Rodzice Carol nie
popierają jej związku i wtedy Ross okazuje swoje ogromne wsparcie i nawet
prowadzi Carol do ołtarza. Ross wypowiada się ciepło o swojej byłej żonie.
Susan i Carol są odbierane pozytywnie przez pozostałych przyjaciół.
Innym przykładem są rodzice Rachel
Berry – bohaterki serialu „Glee”[5].
Co prawda serial ten, opowiadający o młodzieży w liceum McKinley (Ohio)
poszukującej swojej drogi i odnajdujących radość życia w szkolnym chórze często
porusza kwestie związków homoseksualnych, to tatowie Reachel są jakby ponad
tym. Żyją w legalnym związku, są dojrzali, szczęśliwi, mają dorastającą córkę,
z którą mają takie same problemy jak wszyscy inni rodzice zbuntowanych
nastolatków. Hiram[6]
i Leroy fizycznie pojawią się dopiero w 3 sezonie. Wcześniej Rachel o nich
wspomina, ciepło się o nich wyraża, a podczas wewnętrznych monologów
przedstawionych jako głos z off-u powołuje się na ich zdanie. Ojcowie
Rachel pojawiają się w walentynkowym odcinku, są bardzo sympatyczni i pozytywni,
mogą się wydawać trochę ekscentryczni, ale pięknie jest ukazana ich wzajemna
miłość, jak również miłość do swojego dziecka.
Ostatnią parą o której chce tu
wspomnieć są bohaterzy serialu „Gotowe na wszystko”[7].
Niestety sama zatrzymałam się w oglądaniu tego serialu na 3 sezonie, a panowie
o których chce pisać debiutują na ekranie dopiero w 4 sezonie. Jednakże od
fanki serialu i przy pomocy źródeł internetowych[8]
dowiedziałam się, że Lee i Bob są szczęśliwą homoseksualną parą. Pod koniec 4
sezonu ich związek zostaje zalegalizowany, a w sezonie 7 adoptują córkę Jenny.
Te przykłady są w moim odczuciu swego
rodzaju walką z przywilejem heteroseksualnym w postaci wszechogarniającej
heteronormatywności w przekazie kulturowym – filmach, serialach i książkach.
Być może celem twórców tych postaci nie była manifestacja związków
homoseksualnych ale tym bardziej przekaz jest naturalny. Odbieram to jako
rodzaj socjalizacji czy edukacji. Nietolerancja dla osób homoseksualnych wynika
w dużej mierze z braku wpojonych obrazów. Spróbujmy sobie wyobrazić, że żyjemy
w świecie, gdzie powstają komedie romantyczne, w których główne role odtwarzają
Meg Ryan i Kate Hudson albo Tom Hanks i Matthew McConaughey, filmy sensacyjne z
Sylvestrem Stalone w których towarzyszy mu przystojny młodzieniec; film o
Jamesie Bondzie którego podstępem i atrakcyjną muskulaturą zdobywa
nieskazitelny podwójny agent.
Mam nadzieje, że za kilka lat nie
będziemy musieli nikogo uczyć tolerancji dla związków partnerskich, że będą one
postrzegane w takim sposób jak związki heteroseksualne, jednak w obecnym
czasie, wydaje mi się, że człowiek od dzieciństwa „atakowany” danymi obrazami
przyjmuje je jako pewne, jako część istniejącego świata, a nie jako coś
odmiennego. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że w świecie w którym
stosunkowo spora część bohaterów filmów, seriali i książek byłaby homoseksualna
to stosunek widzów/czytelników do związków partnerskich nie byłby nawet
przejawem tolerancji tylko ludzie mieliby wtedy stosunek neutralny, nawet
obojętny.
Obecnie bardzo istotne wydaje mi się,
żeby bohaterowie homoseksualni nie byli z góry oceniani, szufladkowani, dlatego
nie chciałam mówić o takich pozycjach jak te, które wymieniłam wcześniej, („Filadelfia”,
„Tajemnica Brokeback Mountain”). Pamiętam jak dziś, że kiedy Brokeback
Mountain pojawiło się w kinach wszyscy określali go jako „film o gejach”.
Kiedy po Oscarach w 2006 roku padało pytanie: „Kto dostał Oscara za
reżyserie?”, padała odpowiedź: „ten od gei”. Chodzi jednak o to by
obraz par homoseksualnych był przedstawiany jako kawałek całości, a nie jako
coś dodatkowego i innego. Ponownie chciałam podkreślić, że absolutnie nie chce
ujmować niczego tym wspaniałym filmom, są genialne, jednak odbiór podprogowy,
który trafia do dużej części społeczeństwa ma potem wpływ na ich ocenę
sytuacji, na ich argumentację, na ich język w dyskusjach na temat par
homoseksualnych. Dlatego tak ważne i niesamowite wydają mi się te małe,
gościnne czy nawet nieistniejące występy w przytoczonych przykładach.
Dodatkowo myślę sobie, że jeżeli
kiedykolwiek dostanę weny by napisać książkę lub scenariusz to naturalne dla
mnie będzie by jedna z par była parą homoseksualną.
[1] Boje się, używać
słowa „normalny” i jeśli zdarzy mi się go użyć to z góry przepraszam, ale mam
tu na myśli taką definicję słowa normalny jakiej używa przeciętna część
społeczeństwa z przejawami homofonicznymi bądź z pozoru tolerancyjna albo
niedyskryminująca osób homoseksualnych tylko w ograniczonym zakresie.
[2] Dla tych, którzy
bardziej szczegółowo chcieliby poznać daną pozycję serialową bądź filmową w
przypisach do tytułów wstawiłam odnośniki do strony filmwebu.
[6] Aktorem wcielającym
się w tę postać jest Jeff Goldblum znany między innymi z roli w filmie „Mucha”
czy „Park Jurajski”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz