Na najbliższych zajęciach będziemy rozmawiać o rodzinie - o jej tradycyjnym wzorcu, sankcjonowanym przez kościół i o tym drugim, bardziej powszechnym, gdzie jest tylko jeden rodzic, albo aż dwie mamy, a dzieci nie są biologicznymi dziećmi swoich rodziców.
Przeglądając Internet w poszukiwaniu przykładów drugiego rodzaju rodziny uderzyło mnie to, że w ogólnym dyskursie pewne rzeczy są z definicji złe, ale pewien margines tolerancji jest dozwolony...dla sławnych i bogatych.
Na przykład, rzadko kiedy plotkarskie magazyny, czy popularne pisma dla kobiet piszą o problemie jednopłciowych małżeństw. To zagadnienie nie istnieje, natomiast na internetowych forach jest często bojkotowane. Natomiast kiedy żeni się homoseksualny celebryta, prasa poświęca mu mnóstwo uwagi i jest przy tej okazji wyjątkowo tolerancyjna. Tak było w przypadku ślubu reżysera Michała Znanieckiego z partnerem w Hiszpanii, którą to ceremonię "Gala" opisała następującymi słowami: "Ach, cóż to był za ślub!"
http://www.gala.pl/wywiady-i-sylwetki/michal-znaniecki-i-jon-paul-laka-ach-co-to-byl-za-slub-9711
Podobnie jest z "niekonwencjonalnymi" rodzinami. Gwiazdy od lat żyją z wieloma partnerami, bez ślubu, bez partnera, z partnerem innego wyznania, rasy, etc. W wyższych sferach takie rodziny nie są niczym nowym i są powszechnie akceptowane. Pisze o tym kolorowa prasa, którą czytają z zapartym tchem te same osoby, płonące z nienawiści na myśl o zalegalizowaniu związków partnerskich, czy adopcji dla par jednopłciowych. Nawet "Fakt" pisze z pewnego rodzaju aprobatą o narodzinach drugiego syna Eltona Johna i jego partnera:
http://www.fakt.pl/Elton-John-znow-zostal-ojcem,artykuly,195289,1.html
Stąd moje pytanie, skąd bierze się akceptacja dla sławnych i bogatych? Czemu zwykłym ludziom odmawia się tego, co większość przeciętnych ludzi aprobuje u celebrytów? Czy "śmietanka towarzyska", jako przynależąca do "innego" świata nie może swoim zachowaniem naruszyć porządku społecznego wśród warstw niższych i dlatego gwiazd się nie potępia, a zwykłych ludzi tak? Jak myślicie? Moim zdaniem wszystkie te pisma pełnią funkcję swego rodzaju ludowej przypowieści, utrwalającej tradycję, z której morał jest następujący: "oto, jak żyją możni tego świata - im wolno, dlatego, gdyż są możnymi. Natomiast wy, zwykli ludzie, żyjcie według tradycji, nie domagając się niczego więcej. Jeżeli będziecie tak robili, to i może do Was kiedyś los się uśmiechnie, i będziecie mogli zrealizować swoje marzenia o niekonwencjonalnej rodzinie, ale na razie, nie macie co na to liczyć, nie macie nawet po co próbować. To po prostu nie dla was."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz