środa, 4 grudnia 2013

Dziennik Nimfomanki przykładem kobiety kontrolującej kobiecą seksualnością czy kolejnym objawem mężczyzny władającego kobiecą seksualnością?



Lektura tekstu Rosemarie Putnam Tong Myśl Feministyczna skłoniła mnie do refleksji nad filmem Christiana Moliny Dziennik Nimfomanki z 2008 roku, opartego na powieści Valèrie Tasso o tym samym tytule z 2005. Moje wrażenia będę opierać tylko na filmie, ponieważ książki nie czytałam.

A oto akcja w skrócie: główna bohaterka Val od inicjacji wie, czego chce, mianowicie możliwie największego zaspokojenia seksualnego, zaś co do słuszności jej pragnień przekonuje ją babcia (grana przez Geraldine Chaplin), sama będąca weteranką „seksualnych podbojów”. W dorosłym życiu Val ma więc tzw. przyjaciela od seksu, z którym spotyka się tylko na upojne noce bez zobowiązań. W ramach przekraczania swoich seksualnych granic decyduje się nawet na zarabianie w luksusowej agencji towarzyskiej czy prostytucję na ulicy. Generalne założenie filmu jest takie, że kobieta może być „jak facet”, tzn. uprawiać seks tak często i w taki sposób, jak jej się tylko spodoba.

Cele wydają się zacne – Val ma być przykładem kobiety wyemancypowanej seksualnie, jednak ich realizacja nie jest zbyt udana, a film potwierdza dotychczasowe stereotypy nt. seksualności kobiet.

Zacznijmy od tytułu: już on pokazuje, że z Val tak naprawdę „jest coś nie tak”. Tytuł polski to dokładne tłumaczenie tytułu oryginalnego (hiszpańskiego Diario de una ninfómana),
z którego wynika, że bohaterka nie jest osobą wyzwoloną, a co najwyżej jednostką chorobową. Pomimo różnych interpretacji (zarówno pozytywnych, jak i negatywnych) słowa nimfomanka, Słownik Wyrazów Obcych PWN pozostaje bezlitosny: to „kobieta o chorobliwie nadmiernym popędzie seksualnym”, a zatem ktoś chory, osoba uzależniona. Potrzeba seksu nie jest zatem u niej potrzebą naturalną, jak u mężczyzny, a wynaturzeniem. Ciekawe, czy ktokolwiek wpadłby na pomysł, żeby analogiczną historię o facecie lubiącym seks bez zobowiązań zatytułować Seksoholik albo Maniak seksu?

Dalej, główna bohaterka zakochuje się, i traktuje to na tyle poważnie, że porzuca dotychczasowe rozrywki. Co znamienne, poznaje swojego wybranka w trakcie rozmowy
o pracę, i oczywiście nie prezentuje swoich atutów intelektualnych, tylko flirtuje ze swoim potencjalnym szefem.
Prince charmant nie daje jej jednak tyle satysfakcji co „przyjaciel od seksu” (cytując dosłownie za Talking Sex „pieprzy się przez półtorej minuty i wyciąga”), a na dodatek okazuje się być damskim bokserem, ale co tam! Val, jak każda „prawdziwa” kobieta zniesie
 i to. W końcu decyduje się na rozstanie z brutalem, lecz tak za nim tęskni, że z rozpaczy omal nie popełnia samobójstwa. W końcu to mężczyzna wyznacza sens w życiu kobiety; gdy go zabraknie, to co pozostaje inteligentnej i wykształconej kobieta poza śmiercią? Val, jako kobieta rzekomo wyzwolona, decyduje się na pracę prostytutki w luksusowej agencji towarzyskiej. Bogactwo domu uciech ma chyba dowodzić tego, że Val naprawdę lubi swoją nową pracę, i w gruncie rzeczy nie ma w tym nic uwłaczającego kobiecie...
I tak dalej...

Gdzie jest ta wyemancypowana seksualnie kobieta?! Film pełen jest scen, które mają ją jako tako pokazać, ale działają dokładnie na odwrót: jeżeli kobieta lubi seks, to jest nimfomanką, czyli de facto osobą chorą. Jeżeli wyzwolona kobieta idzie do pracy, to nie pracuje, tylko flirtuje. Jeżeli ma stałego partnera, to godzi się na zdrady i przemoc fizyczną, w imię związku. Wreszcie, nie widzi nic upokarzającego w płatnym seksie, pod warunkiem, że robi to
 w eleganckim pokoju i pod czujnym okiem troskliwej „przełożonej”.

Dla mnie to XIX wiek, a miało być tak nowocześnie. A Wy? Nie odnosicie czasem wrażania, że współczesna kultura chcąc wyemancypować kobietę, tak naprawdę jest tylko „kolejnym objawem mężczyzny władającego kobiecą seksualnością”?

1 komentarz:

  1. Film widziałam, ale na tyle dawno że nie będę się do niego odnosiła, pamiętam tylko że oglądając nie zwróciłam uwagi, że uciemiężenie bohaterki.
    Może ktoś widział film "Wstyd" McQueena i napisałby jak tam jest przedstawiany seksoholizm męskiego bohatera? Można by porównać czy rzeczywiście obraz męskiego i damskiego seksoholizmu jest różnie oceniany i pokazywany.

    OdpowiedzUsuń