Lektura artykułu „Piersi zachęcają do oglądania”
przypomniała mi pewną reklamę, którą z pewną stałą częstotliwością mijam od
kilku lat w jednym z warszawskich domów towarowych. Co więcej, ową reklamę – w formie
dużego, kolorowego plakatu – mijam w zasadzie dwa razy, gdyż jest ona powielona
– zapewne w celu, ażeby mógł ją zobaczyć człowiek stojący w stosunku do niej
zarówno en face jak i z profilu.
Plakat ten bardzo przykuwa wzrok. Utrzymany w tonacjach nasyconych błękitów,
przedstawia męskie plecy – są to bez wątpienia plecy atlety, kulturysty,
sportowca – szerokie bary, wyraźnie zaznaczona biegnąca intrygująco ku dołowi
linia kręgosłupa, gdzie prawie jesteśmy w stanie dojrzeć (a na pewno wyobrazić
sobie) obiecująco zarysowujące się pośladki. Ciało (czy mówiąc ściślej: plecy)
jest w dodatku gładkie, nie ma na nim żadnego włoska, dzięki czemu nasycona
błękitem skóra mężczyzny jest w stanie ukazać wszelkie refleksy rzucanego na
nią światła. Dramatyzmu dodaje jeszcze uniesienie lewego ramienia nad głowę – nasuwa
to skojarzenie słynnego fresku przedstawiającego nagą tancerkę z Willi
Misteriów w Pompejach, gdzie również widać jedynie plecy i niewielki zarys
twarzy kobiety, jednak miała ona uniesione obie ręce, grając na instrumencie
muzycznym. Czy jednak porównanie do tak wysublimowanego dzieła kultury
przyświecało twórcom reklamy, nie jesteśmy chyba w stanie stwierdzić, gdyż
opisany przeze mnie plakat reklamuje…
No właśnie, to w tym momencie następowała u mnie zawsze chwila
konsternacji. Po wstępnym zachwycie nad owym fragmentem męskiego aktu, który
swoją drogą traktować możemy w kategoriach dzieła sztuki, ciekawi jesteśmy, co
ów akt reklamuje. Na wysokości uniesionej (lewej) ręki mężczyzny zauważamy
wprawdzie dziwny, prostokątny biały przedmiot ze znajomo wyglądającą dziurą,
ale aby mieć zupełną pewność, co on przedstawia, możemy przeczytać: „TU kupisz
najlepsze worki do odkurzaczy”.
Kilka razy zastanawiałem się nad tą reklamą. Firma, która
produkuje worki do odkurzaczy, zapewne swój sposób przemyślała swą strategię
marketingową. Pierwsze skojarzenie, jakie mi się nasuwało, to to, że jest to w
ich strony dobry żart; kpina ze wszystkich reklam, gdzie wszelkie produkty,
począwszy od glazury do zupek w proszku, okrasza się wizerunkiem kobiecego
biustu. Jakby na przekór tej tendencji,
marketingowcy firmy od worków do odkurzaczy postanowili pokazać, że w ich
firmie pracują ludzie inteligentni. Po chwili jednak doszedłem do wniosku, że
być może przeceniam innowacyjność tej reklamy. W końcu skojarzenie muskularnego
mężczyzny – w domyśle „bardzo silnego” – odpowiada naszym oczekiwaniom wobec
worka do odkurzacza, który im mocniejszy, tym bezpieczniejszy i wygodniejszy w
użyciu. W tym miejscu nasuwa się jednak kolejne pytanie, tym razem o target:
czy na taką reklamę pokusi się wyłącznie pani domu, dbająca o czystość świętego
ogniska, a na którą zapewne, gdyby posłużyć się statystyką, spada obowiązek
kupna takiego sprzętu. Czy jeśli jednak kupuje mężczyzna, reklama ta mogłaby
być przeszkodą w sięgnięciu po produkt właśnie tej firmy? Czy na nim mięśnie
atlety również zrobią „odpowiednie” wrażenie, czy wręcz przeciwnie, w heteronormatywnym
domu handlowym zniechęcą go one tak skutecznie, że sięgnie po ofertę
konkurencji?
Nie potrzebujemy jednak żadnych statystyk, żeby stwierdzić,
iż reklamy epatujące męską cielesnością i nagością to zdecydowana mniejszość.
Ciekawe jednak będzie to, czy sytuacja ta zmieni się w związku z toczonymi
dyskusjami o reklamie i czy w przyszłości proporcja „reklam cielesnych” z
kobietami i mężczyznami również się nie zmieni. Jak wygląda sytuacja takich
reklam w innych krajach, jak w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi wypadałaby
tutaj np. taka Islandia? Prawdopodobnie takie statystyki jeszcze nie istnieją,
ale podróżując, spróbujmy polegać na swoim zmyśle obserwacji.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz