czwartek, 12 grudnia 2013

Męskie ciało w reklamie


Lektura artykułu „Piersi zachęcają do oglądania” przypomniała mi pewną reklamę, którą z pewną stałą częstotliwością mijam od kilku lat w jednym z warszawskich domów towarowych. Co więcej, ową reklamę – w formie dużego, kolorowego plakatu – mijam w zasadzie dwa razy, gdyż jest ona powielona – zapewne w celu, ażeby mógł ją zobaczyć człowiek stojący w stosunku do niej zarówno en face jak i z profilu. Plakat ten bardzo przykuwa wzrok. Utrzymany w tonacjach nasyconych błękitów, przedstawia męskie plecy – są to bez wątpienia plecy atlety, kulturysty, sportowca – szerokie bary, wyraźnie zaznaczona biegnąca intrygująco ku dołowi linia kręgosłupa, gdzie prawie jesteśmy w stanie dojrzeć (a na pewno wyobrazić sobie) obiecująco zarysowujące się pośladki. Ciało (czy mówiąc ściślej: plecy) jest w dodatku gładkie, nie ma na nim żadnego włoska, dzięki czemu nasycona błękitem skóra mężczyzny jest w stanie ukazać wszelkie refleksy rzucanego na nią światła. Dramatyzmu dodaje jeszcze uniesienie lewego ramienia nad głowę – nasuwa to skojarzenie słynnego fresku przedstawiającego nagą tancerkę z Willi Misteriów w Pompejach, gdzie również widać jedynie plecy i niewielki zarys twarzy kobiety, jednak miała ona uniesione obie ręce, grając na instrumencie muzycznym. Czy jednak porównanie do tak wysublimowanego dzieła kultury przyświecało twórcom reklamy, nie jesteśmy chyba w stanie stwierdzić, gdyż opisany przeze mnie plakat reklamuje…

No właśnie, to w tym momencie następowała u mnie zawsze chwila konsternacji. Po wstępnym zachwycie nad owym fragmentem męskiego aktu, który swoją drogą traktować możemy w kategoriach dzieła sztuki, ciekawi jesteśmy, co ów akt reklamuje. Na wysokości uniesionej (lewej) ręki mężczyzny zauważamy wprawdzie dziwny, prostokątny biały przedmiot ze znajomo wyglądającą dziurą, ale aby mieć zupełną pewność, co on przedstawia, możemy przeczytać: „TU kupisz najlepsze worki do odkurzaczy”.
 

Kilka razy zastanawiałem się nad tą reklamą. Firma, która produkuje worki do odkurzaczy, zapewne swój sposób przemyślała swą strategię marketingową. Pierwsze skojarzenie, jakie mi się nasuwało, to to, że jest to w ich strony dobry żart; kpina ze wszystkich reklam, gdzie wszelkie produkty, począwszy od glazury do zupek w proszku, okrasza się wizerunkiem kobiecego biustu.  Jakby na przekór tej tendencji, marketingowcy firmy od worków do odkurzaczy postanowili pokazać, że w ich firmie pracują ludzie inteligentni. Po chwili jednak doszedłem do wniosku, że być może przeceniam innowacyjność tej reklamy. W końcu skojarzenie muskularnego mężczyzny – w domyśle „bardzo silnego” – odpowiada naszym oczekiwaniom wobec worka do odkurzacza, który im mocniejszy, tym bezpieczniejszy i wygodniejszy w użyciu. W tym miejscu nasuwa się jednak kolejne pytanie, tym razem o target: czy na taką reklamę pokusi się wyłącznie pani domu, dbająca o czystość świętego ogniska, a na którą zapewne, gdyby posłużyć się statystyką, spada obowiązek kupna takiego sprzętu. Czy jeśli jednak kupuje mężczyzna, reklama ta mogłaby być przeszkodą w sięgnięciu po produkt właśnie tej firmy? Czy na nim mięśnie atlety również zrobią „odpowiednie” wrażenie, czy wręcz przeciwnie, w heteronormatywnym domu handlowym zniechęcą go one tak skutecznie, że sięgnie po ofertę konkurencji?

Nie potrzebujemy jednak żadnych statystyk, żeby stwierdzić, iż reklamy epatujące męską cielesnością i nagością to zdecydowana mniejszość. Ciekawe jednak będzie to, czy sytuacja ta zmieni się w związku z toczonymi dyskusjami o reklamie i czy w przyszłości proporcja „reklam cielesnych” z kobietami i mężczyznami również się nie zmieni. Jak wygląda sytuacja takich reklam w innych krajach, jak w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi wypadałaby tutaj np. taka Islandia? Prawdopodobnie takie statystyki jeszcze nie istnieją, ale podróżując, spróbujmy polegać na swoim zmyśle obserwacji.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz