czwartek, 5 grudnia 2013

Serial "Girls" a pornografia


 Według Naomi Wolf,  Adrea Dworkin (jedna z głównych antypornograficznych aktywistek, działających w latach 80. w odłamie radykalno-kulturowym feminizmu), nie myliła się co do tego, że pornografia przedostanie się z marginesu społecznego do kultury popularnej i rzeczywiście stało się tak dzięki internetowi. Jednak myliła się do skutków tego procesu. Nie doprowadził on to zwiększenia ilości przypadków gwałtów i przemocy w stosunku do kobiet, a do stworzenia nienaturalnego obrazu seksualności, kobiecego ciała oraz samego aktu seksualnego. Z powodu bardzo łatwego dostępu do filmów pornograficznych wielu młodych ludzi czerpie z nich informacje na temat seksu i seksualności. Często jest to jedyne źródło, z którego mogą się oni dowiedzieć czegoś na ten temat, szczególnie w krajach gdzie w szkołach nie ma edukacji seksualnej lub jakość tych zajęć pozostawia wiele do życzenia. Wolf twierdzi, że mężczyźni, którzy oglądają porno mają trudności w odnalezieniu się w relacjach seksualnych z kobietami, ponieważ wynoszą oni z pornografii złe wzorce. Z kolei kobiety czują, że nie dorównują obrazowi kobiet, który jest tam promowany. Mężczyźni "wychowani" na pornografii oczekują, że kobiety w realnym życiu będą wyglądać i zachowywać się jak kobiety z filmów. Doprowadza to często do nieporozumień zwłaszcza, że z reguły nikt nie uczy młodych ludzi, że powinni komunikować swoje seksualne potrzeby partnerom.[1]Również filmy mainstreamowe pokazują wyidealizowane sceny z niezwykle atrakcyjnymi aktorami, a seks zawsze jest udany i za każdym razem kończy się kobiecym orgazmem.  
     Między innymi dlatego serial "Girls", który Lena Dunham reżyseruje, do którego pisze scenariusz i w którym gra główną rolę, wzbudził tak duże kontrowersje. Sceny seksu są prawie zawsze dalekie od ideału. Przede wszystkim ciało głównej bohaterki nie przypomina w niczym ciał modelek czy gwiazd porno. Jej seksualnym partnerom również daleko do czułych i skupionych na rozkoszy swojej partnerki aktorom filmów popularnych. Zbliżenia seksualne są często bardzo niezręczne, niezdarne, czasem wręcz komiczne, a sama Hannah rzadko kiedy ma orgazm. Wielu osobom takie naturalistyczne przestawienie seksu kłóci się z jego idealnym obrazem jaki sobie wytworzyli. Howard Stern, znany amerykański radiowy DJ (znany głownie ze swoich mizoginicznych komentarzy) stwierdził, że poczuł się zgwałcony(sic!) kiedy zobaczył scenę, w której Lena Dunham się rozebrała. W tym samym komentarzu dwukrotnie odnosi się do jej wagi, na koniec stwierdzając, że w sumie to świetnie dla niej bo "rzadko kiedy coś się udaje takim małym, tłuściutkim laskom jak ona" [2](komentarz jest o tyle niejednoznaczny, że może odnosić się jednocześnie do jej życia zawodowego jak i seksualnego). Wydaje mi się, że ogromną zasługą serialu jest to, że jest pierwszym o tak dużej popularności, który przedstawia prawdziwy obraz seksu, zmuszając jednocześnie ludzi do skonfrontowania go z obrazami, które do tej pory widzieli w innych produkcjach filmowych i telewizyjnych. Lena Dunham również stara się przedstawić skutki propagowania fałszywego obrazu seksualności i seksu przez różne media. W pierwszym odcinku serialu widzimy Adama, który ewidentnie chce odegrać z Hannah'ą scenę z jakiegoś filmu porno. Bez wcześniejszego uzgodnienia z nią czy ona się na to zgadza. Adam każe jej przyjąć kompromitującą pozycję, w której nie jest w stanie się ruszać,  po czym mówi, że idzie po lubrykant, co wzbudza jej niepokój. Widać, że czuje się źle w tej sytuacji, jednak zamiast dobitnie powiedzieć mu, że nie jest zainteresowana seksem analnym, przepraszającym tonem mówi mu, że nie jest na to gotowa i w dodatku parę razy upewnia się, że on nie ma jej tego za złe. Następnie robi wszystko, żeby on miał przyjemność ze stosunku. Na koniec pomija milczeniem jego jawną krytykę tatuaży, które ona ma na ciele i które, jak tłumaczy, zrobiła sobie, aby odzyskać władzę nad swoim ciałem. Dunham celnie przedstawia skutki pornografii, o których mówiła Wolf. Adam oczekuje, że Hannah będzie chętna robić to, co on prawdopodobnie zobaczył w filmie porno, z kolei ona boi się, że straci jego zainteresowanie, jeżeli się na jego propozycję nie zgodzi. Jest zupełnie pasywna i uległa i skupia się głównie na jego, a nie własnej przyjemności. Dla kontrastu mamy w serialu parę Marni i Charlie, w której on szaleńczo zakochany, jest w stanie zrobić wszystko, aby ją zaspokoić seksualnie. Ona natomiast stwierdza, że nie może już sobie nawet wyobrazić z nim seksu i że jego dotyk jest jak dotyk "zboczonego wujka" na spotkaniu rodzinnym. Natomiast fantazjuje o mężczyźnie, który by ją zniewolił seksualnie.
       Katie Roiphe w artykule do amerykańskiego Newsweeka doszukuje się powodów takiej sytuacji w tym, że kobiety są już znudzone feministycznym wyzwoleniem i że tak naprawdę nie chcą wolności, a tego żeby je ktoś zniewolił i dał przysłowiowego klapsa. Uważa, że popularność serialu "Girls" oraz książki z serii "50 twarzy Greya" z licznymi scenami kobiecej uległości seksualnej i męskiej dominacji dowodzą tego, że kobiety powoli zaczynają czuć się przytłoczone ciężarem odpowiedzialności za swoją niedawno wywalczoną niezależność i przez to zaczynają tęsknić za czasami, kiedy były zniewolone przez mężczyzn. Roiphe dodaje, że feminizm często ma niewiele wspólnego z seksualnymi fantazjami i fakt, że kobiety mimo wielu fal feminizmu wciąż fantazjują o uległości seksualnej znaczy tyle, że seks i uległość seksualna są często nierozłączne. [3] Jednak Roiphe nie bierze pod uwagę czynników bardziej oczywistych dla których "50 Twarzy Greya" i "Girls" stały się tak popularne. Przede wszystkim, seks się sprzedaje. Zwłaszcza gdy jest to seks pikantny, z zupełnie banalną i oklepaną historią miłosną w tle dla równowagi(tu: "50 Twarzy Greya"). Dodatkowo istotne jest to, że porno wychodzi z podziemi i staje się mainstreamowe do tego stopnia, że "50 Twarzy Greya" można bez zażenowania czytać w autobusie w drodze do pracy. Podobne publikacje były równie popularne wcześniej jednak prawdopodobnie czytano je głownie w zaciszu domowym. Jeżeli chodzi o popularność "Girls" myślę, że po prostu wiele młodych kobiet odnajduje się w losach Hannah i jej przyjaciół. Natomiast ich potrzeba uległości i pasywność nie jest tłumaczona przytłoczeniem odpowiedzialnością za ich wyzwolenie a tym, że odgrywają one role które są w nich głęboko zakorzenione przez kulturę patriarchalną. Mimo feminizmu wiele kobiet, które nie czują się komfortowo w sytuacji intymnej, ma trudności z zakomunikowaniem swoich potrzeb. Wciąż wydaje im się, że są głównie po to, aby spełniać pragnienia mężczyzn. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz