środa, 12 marca 2014

O żeńskich końcówkach.



Temat był już wielokrotnie poruszany (m.in. na naszych zajęciach), jednakże wydaje mi się na tyle ważny, że poruszę go i na tym blogu. Żeńskie końcówki mają bowiem wiele wspólnego z męskością i wizerunkiem mężczyzny.
To, co uznawane za męskie, kojarzone z męskością, przypisywane mężczyznom jest lepsze niż to co kojarzone z kobiecością, kobietą. Męskie jest poważne, istotne, zajmujące, dostojne, prestiżowe, kobiece raczej trywialne, niepoważne, delikatne, kruche, często gorsze (od tego co męskie). Skoro zatem to co męskie jest lepsze, to to co brzmi męsko również się jako takie jawi. Kiedy chce się społecznie podkreślić prestiż jakiejś profesji, funkcji używa się zatem końcówek męskich, nawet gdy dotyczy to kobiety. Pani Dyrektor jakoś tak poważniej brzmi niż Dyrektorka. Czy prestiżu dodaje tu stojący obok „Pani” lingwistyczny mężczyzna? Kobiety także często wolą by tytułować je męskimi odpowiednikami, i tak mamy Panią Adwokat (nie Adwokatkę), Panią Kierownik (nie Kierowniczkę) czy Panią Rzecznik (nie Rzeczniczkę). Dodając mężczyznę do siebie dodaje sobie kobieta trochę powagi? Czy może bardziej wynika to z faktu niepopularności żeńskich końcówek i dlatego stosowane są te męskie? Ale i tu nasuwa się pytanie – dlaczego te żeńskie końcówki nie są popularne?  

Ogromną fejsbukową burzę wywołał post naszej koleżanki z Genderów :) Joanny Sochackiej na forum Adwokatury Polskiej na FB dotyczący adwokatki i pełnomocniczki. Stał się (pod kątem liczby komentarzy) najpopularniejszym w historii tego forum. Temat budzi emocje.  

Poniżej krótkie zestawienie, które mam nadzieję, choć w zarysie, coś pokazuje:

Męskie brzmi dostojnie:
Pani Adwokat – nie zaś Adwokatka
Pani Mecenas – nie Mecenaska
Pani Prezes – nie Prezeska/Prezesa
Pani Mister – nie Ministra/Ministerka
Lekarz Ginekolog – nie Lekarka ginekolożka
Lekarz Pediatra – nie Lekarka pediatrka
Profesor – nie Profesorka
Doktor – nie Doktora/Doktorka
(a edytor tekstu podkreśla niektóre ze słów jako błędy)
 
Kiedy nie ma problemu:
Modelka – a nie Pani Model
Tancerka – a nie Pani Tancerz
Striptizerka – a nie Pani Striptizer
Aktorka – a nie Pani Aktor
Baletnica – a nie Pani Baletmistrz (chociaż nie Pani Baletnik, ale i nie Baletmistrzyni)
(zwróćmy uwagę o jakie zawody tu chodzi)

I tu też nie ma problemu:
Sprzątaczka – a nie Pani Sprzątacz
Opiekunka – a nie Pani Opiekun
Pielęgniarka – a nie Pani Pielęgniarz
Kucharka – a nie Pani Kucharz (choć Kucharz brzmi dumnie, jest Szef Kuchni, nie spotyka się natomiast Szefowej Kuchni)
 
A gdzie problem jest odwrotny?
Przedszkolanka – kilka kwestii: nie używa się Pani Przedszkolanek. Pytanie, czy przedszkolanek jest w ogóle używane? A jeśli nie, to czemu nie mówi się odwrotnie jak np. przy Pani Prezydent (gdy nie chcą używać Prezydenta/ka), Pan Przedszkolanka? Może bardziej pasuje Męska Przedszkolanka, ale coś tu gryzie…
Kura domowa – Męska Kura Domowa? Kur Domowy? Pan domu? Król domowego ogniska?
Prostytutka – Prostytut czy Prostytutek? Męska prostytutka? 

I co nam to pokazuje…
Gdy coś jest prestiżowe w oczach społeczeństwa, takie poważne i męskie, wtedy męskie końcówki z chęcią są używane w stosunku do kobiet oraz przez same kobiety. Zresztą, bywa, że jako komplement o kobietach mówi się „ swój chłop” czy „załatwiła sprawę po męsku”, „kobieta z jajami”.
Kiedy chodzi o kwestie mniej cenione w społeczeństwie czy dotyczące tradycyjnie typowo kobiecych sfer, wówczas chętnie używa się końcówek żeńskich. Są one także używane, gdy chodzi o profesje związane z seksualnością – prostytutka, sex-workerka, striptizerka, kobieta lekkich obyczajów (nie spotkałam się z wyrażeniem „mężczyzna lekkich obyczajów) i  w formie obraźliwej: dziwka, kurwa, latawica, dupodajka i cały szereg innych oraz z drugiej strony – cnotka, dziewica (kwestie dot. języka w kontekście seksu to także ciekawy temat, jednak nie będę go poruszać w tym poście). 

Korzystałam z:
M. Karwatowska, J. Szpyra-Kozłowska, Lingwistyka Płci. Ona i on w języku polskim, Lublin 2010
A. Graff, Świat bez kobiet, Warszawa 2011

1 komentarz:

  1. Kilka dni temu na zajęciach ze sportów walki toczyła się rozmowa na temat zawodów, które wykonujemy. Wypowiedzi osób, które brały udział w rozmowie:

    – Jestem psychologiem, niedługo zacznę pracę jako terapeuta procesu
    – Jestem architektem
    – Jestem graficzką
    – Jestem inżynierem
    – Jestem filologiem

    Zagadka: ile mężczyzn, a ile kobiet brało udział w rozmowie?

    Zajęcia na które chodzę, są tylko dla kobiet i w rozmowie brało udział pięć dziewczyn.
    Każda, oprócz mnie, nadała swojej pracy męską formę.

    Mężczyźni stoją wyżej w hierarchii społecznej, a nadając konkretnym zawodom męskie końcówki, kobiety próbują podnieść swój status. My też chcemy być prezesami, dyrektorami, sędziami, adwokatami.
    Kobieta, która mówi o sobie, że jest prezesem chce podkreślić swoją pozycję, pokazać, że jest tak samo profesjonalna jak mężczyźni. Niestety to zdanie kryje w sobie również drugie znaczenie, że kobiety, jako ogół / płeć, nie są tak profesjonalne, jak mężczyźni.

    Przykładem osoby, która wciąż powtarza, że jest prezesem, a nie prezeską, jest Grażyna Piotrowska-Oliwa. Znana jest jej kłótnia z nieżyjącym już Tadeuszem Moszem na antenie radia Tok Fm, w której Tadeusz Mosz nazwał ją kilkakrotnie prezeską, a ona za każdym razem podkreślała, że nie jest prezeską, tylko prezesem. Podobnie pisze o sobie Henryka Bochniarz – feministka, działaczka kongresu kobiet na swoim blogu:

    „Byłam wykładowcą akademickim i pracownikiem naukowym Instytutu Koniunktur i Cen (1971-90). W rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego w 1991 roku pełniłam obowiązki ministra przemysłu i handlu. Założyłam jedną z pierwszych w kraju firm konsultingowych Nicom Consulting i przez wiele lat byłam jej prezesem. W końcu 1998 roku założyłam Polską Konfederację Pracodawców Prywatnych Lewiatan (dziś poz nazwą Konfederacja Lewiatan). Od stycznia 1999 roku jestem jej prezydentem. Jestem też wiceprzewodniczącą Trójstronnej Komisji ds. Społeczno-Gospodarczych. Od 2006 roku pełnię funkcje prezesa Boeing International na Europę Środkową i Wschodnią.”

    Czy osoby, które osiągnęły tak wiele, naprawdę muszą podnosić swój status za pomocą męskich końcówek i odróżnienia się od reszty kobiet?
    Wiele kobiet, które osiągnęły sukces medialny lubi podkreślać w wywiadach, że w dzieciństwie cały czas bawiły się z chłopcami, nie bawiły się lalkami. Być może pomogło im to osiągnąć sukces, ale nie to zwraca moją uwagę. Próbują pokazać, że przez całe życie były tak dobre, jak mężczyźni, nawet w dzieciństwie trzymały się z chłopakami. Mimo swoich sukcesów nie wpływają na lepszy wizerunek kobiet, bo zawsze próbują się od niego odciąć.

    Jeśli używanie męskich końcówek ma podnieść nas w hierarchii na poziom mężczyzn, to jasne staje się czemu, kiedy Asia mówi o sobie publicznie adwokatka (na profilu adwokatury polskiej), spotyka się to z wielką złością innych adwokatek. Obnaża ich płeć. Obniża ich status z poziomu mężczyzn do poziomu kobiet.
    Jednak, czy będąc adwokatami, nie adwokatkami, będą bardziej profesjonalne, mniej dyskryminowane?
    Przecież widać, że są kobietami, końcówki to za mało. Naiwnością jest wierzyć, że to wystarczy. Może więc bardziej się opłaca zawalczyć o istnienie adwokatek, prezesek, dyrektorek, i jako grupa zaistnieć w przestrzeni zawodowej, niż ciągle podciągać się do poziomu mężczyzn.

    OdpowiedzUsuń