czwartek, 13 marca 2014

Rozważania na temat T

Zdałam sobie ostatnio sprawę, że określenie LGBT jest dużo bardziej problematyczne w kontekście polskim niż podejrzewałam dotychczas. O ile walka o prawa tak szeroko rozumianej społeczności (LGBT), według mnie w dużym stopniu sztucznie wykreowanej, jest trudna do przeprowadzenia i właściwie z góry skazana na niepowodzenie. To mniej zastanawiałam się, kto tak naprawdę za tą społecznością ma stać? LGBT – lesbijki, geje, biseksualistki/ści, trans... no właśnie, co z T?

Czytając tekst Susan Stryker zauważyłam, dla wielu z Was to pewnie oczywisty fakt, że Susan, jak zasadniczo większość anglojęzycznych pisarzy, używa na określenie transpłciowości/seksualizmu pojęcia transgender jednocześnie wpisując pod nie osoby transgenderowe[1]. Często po prostu podaje się w każdym z tekstów to, jak dany badacz/ka rozumieją używane przez nich pojęcia. Zatem w świecie anglojęzycznym pod pojęciem transgender kryją się osoby transpłciowe/seksualne i transgender, czyli te które nie mają potrzeby korygować fizjologicznych i anatomicznych płciowych aspektów swojego ciała, ich ekspresja płciowa po prostu wymyka się binarności i opozycji męskie i żeńskie. Jak to wygląda w kontekście polskim?

Tu napotkałam kilka problemów. W Polsce często LGBT tłumaczy się jako społeczność lesbijek, gejów, biseksualistów/ek, transseksualistów/osób transpłciowych. Co wobec tego z osobami transgender i dlaczego mielibyśmy zakładać, że osoby transpłciowe/seksualne chcą walczyć razem z lesbijkami, gejami i biseksualistami/kami o prawa mniejszości seksualnych, kiedy nie muszą się z tą grupą utożsamiać? Co więcej w Polsce pisze się o walce o prawa mniejszości seksualnych w kontekście społeczności LGBT. Łatwo jednak sobie wyobrazić, że osoby transeksualne/płciowe są po prostu heteroseksualne z tą różnicą, że urodziły się nie w po tej stronie binarności. 

Kilka przykładów:

Lambda Warszawa „Naszą pracę ukierunkowujemy na wewnętrzny rozwój społeczności lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych i queer, działając w wymiarze lokalnym i krajowym.” http://www.lambdawarszawa.org/jak-dzialamy/misja-i-wartosci

Replika "Replika – jedyny w Polsce dwumiesięcznik zajmujący się sprawami LGBT (lesbijki, geje, osoby biseksualne i transpłciowe" http://replika-online.pl/o-na/

KPH "Od 2001 roku przeciwdziałamy dyskryminacji lesbijek, gejów, osób biseksualnych i osób trans (LGBT)." http://www.kph.org.pl/pl/kim-jestemy

Fabryka Równości "Chcieliśmy wchodzić w interakcje nie tylko z osobami LGBTQ, ale również nakłonić osoby heteroseksualne do brania udziału w naszym życiu." http://fabrykarownosci.com/wptest/

Chciałam tą notką zauważyć jedynie pewny mętlik pojęciowy, który moim zdaniem zniekształca obraz tego, czym jest społeczność LGBT, jaka jest różnorodna i kto za nią stoi w kontekście T w Polsce.

[1] Susan Stryker „My Words to Victor Frankenstein Above the Village of Chamounix: Performing Transgender Rage” http://www.annelawrence.com/mywords.html

1 komentarz:

  1. TRANS A TEORIA GENDER


    Renata, dzięki za zwrócenie uwagi na ten problem w języku polskim. Wychodząc od Twoich rozważań, chciałabym z pozycji dyletantki otworzyć rozważania na temat relacji transpłciowości i transgenderowości z teorią gender.

    Otóż, o ile osoby transgenderowe, czyli wykraczające swoją ekspresją płciową poza binaryzm dwóch płci albo może raczej swobodnie przemieszczające się w wyznaczanych przez dwie skrajności ramach stanowić mogą żywy dowód kulturowego konstrukcjonizmu płci, dostarczając w ten sposób argumentu wszystkim genderystom i genderystkom, o tyle kwestia transpłciowości, czyli pragnienia „posiadania” innej płci i podejmowanie w tym celu kuracji medycznej, jest mniej jednoznaczna.
    Nie znam się na kwestii transpłciowości, ale pozwolę sobie przekazać, co na temat procedury dopuszczającej do operacji korekty płci mówił na zajęciach na uniwersytecie jeden z najlepszych specjalistów od teorii queer, Jacek Kochanowski. Osoba, która chce poddać się hormonalnej i operacyjnej procedurze korekty płci musi przejść przez długie i wyczerpujące badanie psychologiczne, które ma za zadanie sprawdzić, czy rzeczywiście JEST kobietą/mężczyzną. Czyli co: odpowiednio – kobieta lubi się stroić i wzrusza się na widok małych kotków, a mężczyzna zna wydajności silników i pluje na chodnik? Aby zakwalifikować się do procedury należy udowodnić, że realizuje stereotypy idealnej kobiety lub idealnego mężczyzny, czyli uosabiać w swoim ciele i swoim stylu życia kulturową fantazję na temat kobiecości lub męskości. Nie tylko badania psychologiczne w pewnym sensie podważają dorobek nauki na temat kulturowej konstrukcji płci. Same osoby trans składają deklaracje, które niweczą wysiłek „denaturalizowania” płci. One NIE CZUJĄ SIĘ kobietą/mężczyzną, one po prostu nimi SĄ, sugerując, że istnieje jakaś „wieczna”, ponadkulturowa, istotowa płeć, która czasami znajdzie się przez pomyłkę w złym ciele. Chcą legitymizacji swojego bycia kobietą/mężczyzną, a nie przesunięcia swojego miejsca na kontinuum płci.
    Kolejną puszką pandory, którą można tutaj otworzyć, jest problem wspólnoty interesów osób transpłciowych i osób cispłciowych. Widać to dobrze na przykładzie kobiet: czy hiperkobieca kobieta po operacji korekty płci stanie kiedyś w walce razem z cispłciowymi feministkami, które podważają wiele z tego, na czym kobieta transpłciowa oparła swoją tożsamość, o czym marzyła i kompetencje do czego musiała udowodnić przed gremium psychologów?
    Ten wpis jest świadomie prowokacyjny; chciałam rozpocząć dyskusję na temat polityczności tożsamości, która wydaje mi się kluczowym, choć nieco przemilczanym problemem przynajmniej od czasu wydania „Gender Trouble” Judith Butler.

    OdpowiedzUsuń